Po tamtej stronie

Przyznane Polsce tereny Górnego Śląska zostały włączone do Macierzy 20 czerwca 1922 r., gdy oddziały specjalnie w tym celu powołanej grupy operacyjnej pod dowództwem gen. Stanisława Szeptyckiego przekroczyły dawną granicę.

Polsko-niemieckie przejście graniczne na Górnym Śląsku. Lata dwudzieste XX w. (NAC 1-G-6448)

20 października 1921 r. Rada Ambasadorów zatwierdziła dokonany przez Radę Ligi Na rodów podział Górnego Śląska pomiędzy Polskę i Niemcy. Początkowo zakładano, że niemiecka część Górnego Śląska stanie się odrębnym krajem ramach Rzeszy, lecz w referendum, przeprowadzonym 3 września 1922 r., mieszkańcy od rzucili taką alternatywę. Liczba polskiej ludności pozo-stała na terenie włączonym do Niemiec jest trudna do oszacowania ze względu na rozbieżne dane. Według spisu 1925 r. ponad 151 tys. mieszkańców prowincji posługiwało się językiem polskim, a 383 tys. zarówno polskim, jak niemieckim. Biorąc pod uwagę inne dane (np. liczbę wiernych w kościołach na nabożeństwach w języku polskim) można dojść do wniosku, że liczba ludności pochodzenia polskiego była znacznie wyższa, i mogła sięgać nawet około 700 tys. osób.

Położenie ludności niemieckiej w województwie śląskim było znacznie lepsze niż ludności polskiej, która po podziale Górnego Śląska pozostała na terytorium Niemiec. Uchwalony przez Sejm Ustawodawczy RP 20 lipca 1920 r. Statut Organiczny, nadawał województwu szeroką autonomię, a w ławach Sejmu Śląskie go zasiadali przedstawi-ciele mniejszości niemieckiej. Chociaż językiem urzędowym był język polski, ze względu na konwencję genewską aż do 1937 r. w organach samorządowych województwa śląskiego Niemcy mogli używać języka niemieckiego. Podział Górnego Śląska 1921 r. doprowadził do wzrostu nastrojów nacjonalistycznych w Niemczech, co zaowocowało aktami agresji wobec etnicznych Polaków. Francuska okupacja Zagłębia Ruhry 1923 r. jeszcze bardziej zaogniła sytuację.  Niemcy bezpodstawnie zaczęli obawiać się wybuchu czwartego powstania śląskiego i utraty pozostałych terenów Górnego Śląska. Efektem tych obaw były kolejne represje i emigracja ludności polskiej na teren województwa śląskiego, na którą zdecydowało się od 60 do 70 tys. osób.

Pomimo atmosfery terroru i powszechnego zastraszania polskich działaczy 18 lutego 1923 r. w Bytomiu powołano do życia tzw. dzielnicę śląską Związku Polaków w Niemczech, który działał od 27 sierpnia 1922 r. Aktywność żywiołu polskiego prowincji górnośląskiej przejawiała się także walce o polskie szkolnictwo. Rekordowy pod tym względem okazał się 1927 r., kiedy to w niemieckiej części Śląska działały 53 polskie szkoły. Pierwsze polskie gimnazjum Bytomiu powstało dopiero w 1932 r., i to dopiero po interwencji Ligi Narodów. Patriotycznym wychowaniem młodzieży polskiego pochodzenia zajmowało się harcerstwo działające od 1923 r. Ponadto ducha narodowego wśród Polaków dbała wydawana języku polskim prasa (m.in. „Nowiny Codzienne” i „Katolik”). Wkrótce okazało się, że represje wobec ludności polskiej w dobie tzw. Republiki Weimarskiej stanowiły jedynie preludium tego, co czekało ją po objęciu władzy przez NSDAP. Dla Polaków, oczywiście po planowanej eksterminacji ich elit, przewidziano jedynie rolę taniej siły roboczej na potrzeby III Rzeszy. Pomimo przejściowej poprawy stosunków polsko-niemieckich po podpisaniu 26 stycznia 1934 r. deklaracji niestosowaniu przemocy, w przededniu drugiej wojny światowej państwo niemieckie szybko przystąpiło do zdecydowanej rozprawy z polskością. Na pierwszy ogień poszły polsko brzmiące nazwy miejscowości. Do końca 1937 r. na Śląsku zniemczeniu uległo 1280 nazw własnych. Dodatkowo w 1937 r. wygasła konwencja genewska, zapewniająca ochronę mniejszościom narodowym. Wówczas zaczęły mnożyć się napady na polskie szkoły i biblioteki. Na przedstawicieli polskiej społeczności wywierano także naciski, by w planowanym na maj 1939 r. spisie powszechnym nie deklarowali swojej prawdziwej narodowości. Wszelkie hamulce w hitlerowskich Niemczech puściły 1 września 1939 r. Po niemieckiej agresji na Polskę przystąpiono do gwałtownej rozprawy polską ludnością na terenie Niemiec. Związek Polaków w Niemczech został rozwiązany 27 lutego 1940 r. Część jego działaczy zamordowano, a około 1,2 tys. osadzono w obozach koncentracyjnych. Według szacunków, w czasie drugiej wojny światowej represje dotknęły przeszło 2 tys. polskich działaczy na terenie Niemiec.

[MF-G]


Juliusz Jacek
Juliusz Jacek

Urodził się w 1881 w Dziergowicach w rodzi nie chłopskiej. Po ukończniu szkoły ludowej pracował ja ko robotnik przy regulacji koryta Odry.  W 1907 r. ożenił się z Anną, z do mu Salwiczek, z którą miał dziesięcioro dzieci. W 1919 r. wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Uczestniczył w przygotowaniach do pierwszego powstania śląskiego. W okresie plebiscytu Juliusz Jacek pro wadził działalność na rzecz Polski, brał udział w trzecim po wstaniu śląskim. Po przyłączeniu części Górne go Śląska do Polski pozostał wraz z rodziną w Dziergowicach. Juliusz Ja cek, [...], zaliczał się w okresie międzywojennym do grupy najaktywniejszych działaczy Związku Polaków w Niemczech na terenie Śląska Opolskiego. Brał udział w plebiscycie, walczył w czasie powstania, a po podziale Śląska był aktywny na wszystkich odcinkach polskiego życia organizacyjnego. Pełnił funkcję sekretarza Powiatowego Oddziału Związku Polaków w Niemczech i męża zaufania tejże organizacji w [powiecie] kozielskim. Prowadził agitację na rzecz Polskiej Partii Ludowej, opiekował się wdowa mi i sierotami po powstańcach śląskich. Pro wadził kolportaż „No win Codziennych”, „Katolika”, „Młodego Polaka w Niemczech” i „Małe go Polaka”, walczył o zachowanie polskiej nazwy Dziergowic. Odmiennie działalność Jacka postrzegały władze niemieckie: Juliusz Jacek, zwany „polskim królem”, jest nadal czynny i bardzo aktywny w ruchu polskim. Pracując w Polsce wraca do domu raz w tygodniu, a wtedy na terenie Dziergowic mówi jawnie o polskości Śląska i zachęca do wytrwania w „mowie ojców”. Jest to, zdaniem wszystkich uczciwych i w sprawą socjalizmu narodowego zaangażowanych Niemców, polski szpieg i płatny agitator, czyniący wiele złego sprawie niemieckiej. Należałoby usunąć go jak najszybciej z terenów Śląska, a w każdym razie – wraz z synami i całą rodziną – z terenu powiatu kozielskiego – raportował agent Gestapo z Koźla w 1938 r. W naszym domu coraz częstsze były rewizje i rekwizycje. W biały dzień pod naszymi oknami przejeżdżały na rowerach wyrostki z Hitlerjugend a także dorośli hitlerowcy odgrażając się w głos i sypiąc wyzwiskami. Żona jednego z czołowych działaczy hitlerowskich w Dziergawicach zatrzymała kiedyś na ulicy moją matkę by jej oznajmić, że pierwszym domem, który spłonie we wsi, kiedy dojdzie do rozprawy z Polską, będzie dom Jacków – wspominał syn Juliusza Zygmunt. Po wybuchu drugiej wojny światowej Juliusz Jacek został aresztowany, a następnie osadzony, wraz z synem Zygmuntem, w niemieckim obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Jego gospodarstwo zostało przejęte przez niemieckiego zarządcę, a rodzina została poddana represjom. W sierpniu 1944 r. został zwolniony z obozu i skierowany do kopania okopów na froncie wschodnim, a następnie na prace przymusowe do miejscowości Burg koło Magdeburga. 9 lutego 1945 r. Juliusz Jacek został zatrzymany podczas pracy przez funkcjonariuszy Gestapo. Wkrótce jego rodzina otrzymała zawiadomienie informujące, że ciało Juliusza Jacka zostało znalezione przy torach kolejowych z trzema ranami głowy. [red.]

Wróć do strony głównej